News

Wywiad z Prof. K. Pendereckim

07/26/2011

Koncert  był zorganizowany pod auspicjami Konsulatu Generalnego RP oraz  Grant Park Music Festival.  Konsul Generalny - Zygmunt Matynia i dyrektor artystyczny Grant Park Music Festival - Carlos Kalmar owocnie współpracują już od wielu lat.  W latach ubiegłych mieliśmy okazję usłyszeć takich artystów  jak: pianiści - Janusz Olejniczak, Krzysztof Jabłoński i Leszek Możdżer, wokalistki jazzowe Anna Serafińska i Grażyna Auguścik, tenor Leszek Świdziński, dyrygent Krzysztof Urbański i nie tak wielu innych. Występy w Parku Milenijnych należą do bardzo prestiżowych. Koncerty są bezpłatne a na trawie i w amfiteatrze, oraz  przy odbiornikach radiowych zbiera się kilkutysięczna publiczność. I tym razem było podabnie, a może jeszcze bardziej uroczyście i bardziej dostojnie.

Jak na wielu innych koncertach maestro Penderecki wystąpił w podwójnej roli kompozytora i dyrygenta.  Na program tego muzycznego wieczoru wybrano dwa utwory Concerto Grosso Nr. 1 na trzy wiolonczele i orkiestrę  Krzysztofa Pendereckiego  i “Eroikę” L.v. Beethovena.  Solistami byli wiolonczeliści Julie Alberts, Kira Kraftzoff i Amir Peled. “Concerto Grosso” to  intrygująca rozmachem kompozycja, miejscami brzmiąca jak nekromantyczne czary z psychologicznego filmu sprawiała słuchaczom, orkiestrze i solistom dużo satysfakcji. Koncert byl transmitowany  na żywo przez stację WFMT oraz przez internet. Publiczność długo oklaskiwała kompozytora-dyrygenta, solistów i orkiestrę. W zakulisowych rozmowach, nieodłączny opiekun duchowy, organizacyjny,  towarzysz kariery i życia kompozytora Pani Elżbieta Penderecka poinformowała nas, że maestro niedawno wrócił  z XIV Międzynarodowego Konkursu im. Piotra Czajkowskiego, gdzie zasiadał w jury.  Specjalnie zamówiony przez organizatorów tego konkursu utwór na wiolonczelę był kompozycją obowiązkową w regulaminie konkursu. Francuski wiolonczelista Edgar Moreau otrzymał nagrodę za najlepsze wykonanie tej kompozycji. (Prof. Pendereci w jury tego konkursu, w kategorii skrzypiec, zasiadał już w1982 roku).

Chciałbym tutaj nadmienić że innym ważnym utworem na na wiolonczelę było “Largo na wiolonczele i orkiestrę” powstałe  na zamówienie Towarzystwa Muzycznego w Wiedniu i  wykonane 19 czerwca 2005 roku przez  znanego wirtuoza wiolonczelistę Mścisława Leopoldowicza  Rostropowicza z orkiestrą Filharmonii wiedeńskiej pod batutą japońskiego dyrygenta Seiji Ozawy.

 

A teraz powróćmy do spotkania z mistrzem Prof. Krzysztofem Pendereckim. Po próbie generalnej media jak również  grono miłośników, I przyjaciół uczestniczyły w konferencji prasowej. Oto relacja z intrygującego dialogu.

Radio WFMT Concert na trzy wiolonczele, Dlaczego na trzy?

KP: Jako kompozytor poznałem w swojej karierze wielu wybitnych muzyków-wiolonczelistów. Moim pierwotnym zamierzeniem było napisać utwór na 5 wiolonczel. Zacząłem pisać, ale po pewnym czasie zredukowałem ilość solistów do trzech. Kiedy sześciu solistów miałoby brać udział w koncercie, organizatorzy musieliby sprzedawać droższe bilety. Wykorzystując trzech wiolonczelistów koncert jest znacznie tańszy. Na festiwalu muzycznym w Kobe w Japonii  odbywają się koncerty w których bierze udział tysiąc wiolonczelistów!

Także dla tego że w literaturze nie ma koncertu na trzy wiolonczele. Jest  koncert na cztery wiolonczele i A.  Vivaldi napisłl koncert na dwie, ale nie ma koncertu na trzy. 

WFMT: W koncercie daje Pan szanse zabłysnąć każdemu z solistów.

KP: Takie było moje założenie od samego początku. Jest wiele kadencji w tym koncercie. Są trzy wielkie kadencje. Jest  także wiele miejsc gdzie wszyscy soliści grają razem. Ten instrument brzmi dobrze w tej konfiguracji.To co można zrobić z trzema wiolonczelami nie można zrobić np. z trzema  tubami. “Concerto Grosso” jest w zasadzie muzyką kameralną, skład orkiestry jest bardzo mały. Wiolonczela ma skalę  sześciu oktaw co daje kompozytorowi duże możliwości.

WFMT: Wiolonczele grają również w orkiestrze, gdzie ich partie też nie są łatwe. Czy poszczególne partie wiolonczel solowych są w jakiś sposób określone, pierwszy  gra linie melodyczną inny bas...?

KP: Absolutnie nie. Utwór jest napisany polifonicznie. Wszyscy mają wyrównane partie. Trzecia wiolonczela nie gra tylko niskich nut.

WFMT: Czy Pan dalej pisze?

KP: Oczywiście. Dlaczego miałbym nie pisać. Jak jeszcze mogę dyrygować tak też mogę jeszcze pisać. Bardzo dużo podróżuję . Ale zawsze podróżuję z papierem nutowym.  Zawsze planuję moje  kompozycje na kilka lat do przodu. W tej chwili pracuję nad dwoma operami, dwoma symfoniami, będzie to już dziewiąta symfonia. 

WFMT: Czy Pan uczy?

KP: Nie ma czasu na uczenie. Okazjonalnie udzielam konsultacji. Dużo podróżuję. Podróżowanie dla kompozytora jest niebezpieczne. Kompozytor jest zawsze otoczony muzyką. Komponowanie wymaga samotności i koncentracji.  Kompozytor na ogół nie ma kontaktu z radiem i telewizją.

WFMT/ CCS: Czy Maestro lubi naturę?

Jak państwu wiadomo  ja mam swój sześćdziesięcioczteroakrowy park. Moje arboretum jest miejscem gdzie lubię przebywać. Arboretum położone jest 50 kilometrów od miejsca gdzie się urodziłem. Koło Krakowa. 

WFMT: Znając Pana uwielbienie dla Beethovena czy gra Pan sonaty Beethovena?

KP: Nie, ja bylem skrzypkiem. Zacząłem komponować w szóstym roku życia. Mój ojciec  zapisał mnie na teorię muzyki i po krótkim czasie stwierdzono że lepiej bedzie jak zostanę kompozytorem, ponieważ skrzypków wirtuozów jest już za dużo.

 

WFMT: Czy Pana komponuje przy fortepianu lub na skrzypcach? 

KP: Komponuje bez instrumentu ale lubię mieć instrument w pokoju, blisko siebie. Nie używam też żadnych programów komputerowych, wszystko piszę tradycyjnie ręką. Nic nie wiem o komputerach. Nawet nie wysyłam e maili. 

JG: Pana ideogramy wydane w książce Ryszarda Stanisławskiego pt. “Krzysztof Penderecki Itenerarium” zaskakują odmiennością zapisu i barwnością użytych kolorów. Czy dalej Pan stosuje ten kolorowy zapis swoich idei muzycznych?

KP: Nie w takim wymiarze jak kiedyś. W latach 50-60 używałem takiego sposobu zapisywania mojej muzyki. ale obecnie piszę  inny rodzaj muzyki.

W tamtych latach rozwinąłem system “kolorowania partytur”. Często pisałem wiele wersji tych samych sekcji instrumentów, Każda wersja była w innym kolorze. Najczęściej jednak pierwsza wersja była najlepsza.

JG: Czy ma Pan swoich naśladowców?

KP: Być może są. Pisząc wiele wersji tego samego utworu, wykorzystując inny kolor w każdej wersji. Pierwsza wersja może być na czerwono, aby łatwiej ja było później znaleźć. Niekiedy partytura ma kilkaset stron. Spędzając wiele godzin, samotnie  nad kartką papieru kolor przynosi odprężenie i daje przyjemność (wizualną).

JG: Czy kolor ma jakieś znaczenie emocjonalne?

KP: W moim przypadku nie, ale są kompozytorzy którzy słyszą kolorami.

Bardzo ciekawy był wywiad jaki przeprowadziła telewizja Polvision. Streszczając i zachęcając do obejrzenia tego wywiadu podsumowuję wypowiedzi mistrza.

KP: W koncertach na otwartej przestrzeni rzadko się zdarza tak dobra akustyka jaka jest w tym miejscu (Parku Milenijnym). “Concerto Grosso” jest utworem bardzo melodyjnym w porównaniu z innymi moimi kompozycjami. Jest to też utwór  widowiskowy, gdyż biorą udział trzy wiolonczele, więc mam nadzieję że spodoba się publiczności. 

Z koleii na pytania o inspirację twórczą kompozytor nawiązał do rodziny, wnuczki i do czterdziestoletniego już arboretum, do którego zawsze tęskni jako do “mojego miejsca na ziemi”.

Na temat wykorzystania muzyki w filmie mistrz stwierdził, że ten łatwy sposób zarabiania pieniędzy mógłby spowodować brak czasu na własna twórczość. Dla tego pomimo różnych ofert odmawia takiej współpracy, zezwalając równocześnie  na wykorzystanie swojej muzyki w wielu, wielu  filmach. Szczególnie duże fragmenty były wykorzystanie w filmie “Katyń” Andrzeja Wajdy. Kompozytor nadmienił że jego wujek został w Katyniu zamordowany, więc ze względów osobistych chciał aby jego muzyka była w tym filmie obecna.

W wielu wywiadach kompozytorskich z Prof Pendereckim padają pytania który utwór (z pośród 140 napisanych) i które drzewo ( z kilkudziesięciu tysięcy posadzonych) jest mu najbardziej bliskie.

KP: Te pierwsze które otworzyły mi drogę do kariery.  Tren  “Ofiarom Hiroszimy” skomponowany w 1960 i “Pasja według  Św Łukasza” z 1966 (pełny tytuł brzmi “Passio et mors Domini Nostri Jesu Christi secundum Lucam”) skomponowana na obchody  milenium chrześcijaństwa w Polsce (oraz 700 lecie Katedry w Munster).

I na zakończenie serii wywiadów pytania posumowujące dwa niezmiernie ważne projekty muzyczne.

 

JG: Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego zainicjowało w 2007 roku program promocyjny “Młodzi kompozytorzy w hołdzie Fryderykowi Chopinowi”, Jubileusz Chopinowski 2010 był świetną okazją do podsumowania akcji wypromowania młodych kompozytorów i ich utworów. Proszę o kilka słów na temat tego programu.

KP: Rzeczywiście jak ostatnio tu byłem to grupa tych młodych wykonawców prezentowała siebie. W Europejskim Centrum Muzyki mojego imienia, gdzie  zainicjowano ten kilkuletni projekt, polegający na tym  że zamawialiśmy utwory, a nawet ważniejsze jest to, że organizowaliśmy dla kompozytorów nawet wielokrotnie wykonania  i nagranie. Odbyło się w sumie około stu czy dwieście wykonań. Nawet nie wyobrażałem sobie  że będzie to w Polsce możliwe. Dla młodego kompozytora jest to szalenie ważne, że może nie tylko pisać ale i  usłyszeć to co napisał.

JG: A jak przebiegają prace nad drugim wielkim projektem budową Centrum Muzyki?

KP: W Lusławicach budujemy sale koncertową na 700 miejsc. Dzięki temu centrum, będziemy mieli większe możliwości. dostaliśmy fundusze z Unii Europejskiej, co pozwoli nam na rozpoczęcie budowy. Na razie cały czas trwały prace przygotowawcze. Znalezienie funduszy trwało bardzo długo. Mamy już głównego wykonawcę. Zatem budowa wkrótce ruszy. 

JG: Czy będą tam też sale konferencyjne, czy w centrum będą się też odbywały spotkania kompozytorskie?

KP: W planach są spotkania głównie muzyków instrumentalistów ale przy okazji też i kompozytorów. Będzie to taki campus ale stały.

JG: W takim razie gratuluję i życzę powodzenia. Centrum będzie służyło nie tylko polskim artystom ale muzykom na całym świecie. Serdecznie dziękujemy za poświęcony nam czas i ucztę duchową.

W każdej wolnej chwili pomiędzy próbami, koncertami trwały  prywatne rozmowy, rozdawanie autografów, pozowanie do wspólnych pamiątkowych zdjęć. Tu należą się szczególne podziękowania Andrzejowi Markowi Urbaniakowi, który obdarował nas i Państwa Pendereckich wieloma fotografiami z obu koncertów. Polonia chicagowska długo będzie jeszcze wspominać spotkanie z wybitnym gościem i jego uroczą małżonką.  Wśród gratulantów nie zabrakło reprezentantów The Chicago Chopin Society, The Polish Arts Club of Chicago, górali i wielu znakomitości chicagowskiej Polonii. Dziękujemy organizatorom, a przede wszystkim pragniemy wyrazić naszą wdzięczność Państwu Elżbiecie i Krzysztofowi Pendereckim za ich ogromny wysiłek, pracę i chęć spotkania z Polonią.
Jaroslaw Golembiowski


Fot. Andrzej Marek Urbaniak
Back