Events

Edyta Kulczak - urzekający mezzosopran na gościnnych występach w Chicago i w Bytomiu

06/26/2013

          Pod koniec maja bieżącego roku manager Wilfried Górny zaproponował niezwykłą ucztę duchową dla publiczności Chicagowskiej i Górnośląskiej. Główną bohaterką owych duchowych przeżyć była gwiazda operowa Edyta Kulczak. W jej wykonaniu chicagowscy melomani usłyszeli recital wokalny. Natomiast publiczność Opery Śląskiej w Bytomiu podziwiała ją w roli Carmen G. Bizeta. Oba występy zakończyły się długimi oklaskami na stojąco spowodowane wdzięcznością za niezapomniany wieczór. Niniejsza relacja w pierwszym rzędzie będzie, więc mówić o tych dwóch wydarzeniach.

          Wilfried Górny poprosił dwóch artystów Edytę Kulczak (solistkę m.in. Metropolitan Opera w Nowym Jorku) i Jarosława Gołembiowskiego (kompozytora i pianistę z Chicago) o przygotowanie recitalu pieśni J. I. Paderewskiego. Projekt ten spodobał się obu artystom, ale jego zrealizowanie na pewno zajmie sporo czasu. Tymczasem, The Chicago Chopin Society, wykorzystując pobyt Edyty Kulczak w ceremonii Chicago Bel Canto Foundation Opera Competition, (konkurs na którym artystka otrzymala Grad Prix w 1999), zorganizoawło recital wokalny w ramach VIII Festiwalu Muzycznego CCS. Po wielotygodniowych ustaleniach dotyczących programu Jarosław Gołembiowski i Edyta Kulczak byli gotowi do prób programu, który wybrali na spotkanie z miłośnikami pieśni i opery w Chicago. Ostatecznie w programie koncertu znalazły się pieśni Fryderyka Chopina (Życzenie, Smutna rzeka, Piosenka Litewska, Śliczny chłopiec, Gdzie lubi) Mieczysława Karłowicza (Zaczarowana królewna, Nie płacz nade mną, Po szerokim, po szerokim morzu, Idzie na pola, Mów do mnie jeszcze, Skąd pierwsze gwiazdy, Pamiętam ciche, jasne złote dnie) oraz Stanisława Niewiadomskiego Kołysanka i Dzwony.

          Te niezmiernie rzadko wykonywane pieśni na pewno wielu słuchaczy usłyszało po raz pierwszy w życiu. Szczególnie pieśni Karłowicza i Niewiadomskiego jak gdyby czekały na ten typ głosu i ekspresji. Dla przypomnienia dodam, że na wcześniejszym koncercie The Chicago Chopin Society, pianista Sławomir Dobrzański zaprezentował niemal nie wykonywane kompozycje fortepianowe Marii Szymanowskiej. Dzisiaj mogę poinformować, że są już do nabycia, płyty z kompletem dzieł fortepianowych tej mało znanej w szerokich kręgach polskiej pianistki. Nagrana przez Sławomira Dobrzańskiego i jego podopiecznych pianistów płyta kompaktowa powinna się znaleźć na półce każdego kolekcjonera muzycznych białych kruków. CCS stawia sobie za cel propagowanie mało znanych kompozytorów polskich zarówno z poprzednich epok jak również współczesnych, stąd też każdy koncert przynosi melomanom wiele interesujących niespodzianek.

   Edyta Kulczak i Jaroslaw Golembiowski. Zdjęcie Iwona Biederman

          Głos Edyty Kulczak charakteryzuje się licznymi walorami. Należy do nich zaliczyć między innymi wyrównaną barwę głosu w każdym rejestrze, dzięki czemu górna tesytura brzmi łagodnie a przejście ze środkowego rejestru do dolnego jest niezauważalne. Barwa jej głosu jest niezwykle interesująca – nie jest to krzykliwy sopran ani basowo brzmiący alt, lecz aksamitny mezzosopran, wyróżniający się specyficzną, jedyną w swoim rodzaju barwą.          Z pasją oddawane niuanse niemal każdego dźwięku, motywu i myśli muzycznej, znakomita dykcja i zrozumienie przekazywanego tekstu znajdują absolutne uznanie każdego adoratora tak wspaniałego talentu. Przygotowania do koncertów to mozolne godziny szlifowania wielu niuansów wykonawczych. Szczególnie w zestawie fortepian i głos ludzki opracowanie szczegółów (oddechy, pauzy, zmiany temp, dynamika i wiele innych) istotne znaczenie. Wszystko to musi być dostosowane do tego, co wyraża tekst ­ choć czasami nie jest to jednoznaczne i wiele razy wykonawcy mają na ten temat odmienne opinie. Ponadto liczy się tradycja wykonawcza. Śpiewacy operowi są oczywiście do tego znakomicie przygotowani a ich akompaniatorzy muszą niezwłocznie reagować na niuanse interpretacyjne. (gorzej z pianistami, którzy często grają aby szybciej). Już po pierwszej próbie wiadomo było, że zbudujemy koncert ciekawy z fascynującą muzyką, a każda próba przybliży nas do wyznaczonego celu. Publiczność doceniła nasz wybór, zgotowała nam gorącą owację, a pamiątkowym zdjęciom nie było końca. Dla tych którzy nie mogli uczestniczyć w koncercie zacytuję główne fakty z życia solistki.
Edyta Kulczak w 1996 roku ukończyła studia wokalne w Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie (klasa prof. Krystyny Szostek - Radkowej). W czasie studiów uzyskała Pierwszą nagrodę w konkursie wokalnym Ryszarda Karczykowskiego. W latach 1998 – 2001 doskonaliła śpiew w Northwestern University School of Music, jednej z najstarszych szkół muzycznych w USA. Jednocześnie była stypendystką tej uczelni. W tym czasie śpiewała Suzuki w „Madama Butterfly”, Sesto w „La Clemenza di Tito” i Frau Reich w „Die Lustigen Weiber von Windsor”. Niezależnie od tego kształciła głos w Music Academy of the West pod kierunkiem słynnej Marilyn Horne, po czym partią Eduige w operze „Rodelinda” debiutowała w Santa Barbara. Z wygranych konkursów w USA należy wymienić Grand Prix i pierwsze nagrody w: Barnett Foundation, National Association of Teachers of Singing, Society of American Musicians, The Bel Canto Foundation Opera Competition oraz The Metropolitan Opera National Council Auditions. W minionych 11 latach znakomita Polka na scenie Metropolitan Opery wystąpiła w 247 przedstawieniach. Niezależnie od tego na terenie USA kreowała takie partie jak Rozyna, Komponist, Adalgisa, Olga i Dalilah śpiewała w St. Barbara Grand Opera, Boston Lyric Opera, Tulsa Opera, Cincinnati Opera, Naples Opera i New Orleans Opera. Także w partiach operowych wystąpiła w Spoleto Festival USA, Opening night of the Festival i Santa Fé Opera. Pomijając występy w kilku europejskich miastach pragnę wspomnieć, że w ojczyźnie wielokrotnie była zapraszana do Teatru Wielkiego w Poznaniu oraz Opery Wrocławskiej.

          Aby poznać bliżej trudy artystycznej egzystencji wspomnę, że pomiędzy występami w Chicago i Bytomem była Warszawa. W Warszawie nie było koncertu ale autor niniejszej relacji, akompaniator i organizator koncertu w Chicago bronił swojej III Symfonii, którą napisał jako jeden z wymogów przewodu doktorskiego. Obrona publiczna na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie przyniosła oczekiwane pozytywne rezultaty co można sprawdzić spoglądając na podpis autora.

          Po przyjeździe do Bytomia w operze Śląskiej zawrzało. Odważnie pisze te słowa ponieważ byłem obecny na wszystkich próbach opery Carmen, której spektakl z udziałem Edyty Kulczak w roli tytułowej odbył się w niedzielę 2 czerwca 2013 roku. Przygotowania do spektaklu trwały zaledwie trzy dni. Występy gościnne to z jednej strony prestiż zarówno dla teatru (jeżeli znana primadonna zgodzi się na taki angaż) jak również dla artystki. Jeżeli znany teatr operowy wyrazi chęć i posiada fundusze (o które niezmiernie trudno w dzisiejszej sytuacji ekonomicznej) zaproszenia gwiazdy operowej. W tym przypadku ta obopólna korzyść i zadowolenie były w pełni uzasadnione. Jak czytamy w znakomicie wydanym przewodniku po Operze Śląskiej: Scena Opery Śląskiej – to miejsce wielkich objawień artystycznych, pamiętnych kreacji, wspaniałych debiutów, z którymi związane są początki karier wybitnych śpiewaków i tancerzy. 

          Opera Śląska, jako pierwszy w historii polski zespół operowy wystąpił na kontynencie amerykańskim. Obecnym dyrektorem jest dyrygent Tadeusz Serafin. Na stale współpracują z nim Piotr Warzecha, Krzysztof Dziewięcki, Agnieszka Kreiner, Andrzej Knap, Jose Farreira Lobo i Dorota Agnoletto. Kilka przedstawień, między innymi omawianą Carmen) reżyserował wielki polski tenor Wiesław Ochman.

          Występy gościnne, a takim był występ Edyty Kulczak Carmen, nie należą do łatwych. Wchodzenie w dawno wyreżyserowaną produkcję gdzie każdy artysta zna swój następny krok  i ruch sceniczny przez gościnnie występującego solistę jest nie lada wyczynem. Pomoc jaką okazał zespół solistce z za oceanu (tu należy podkreślić, że taka współpraca należy do rzadkości) jest godna podziwu. Każdy artysta przynosi ze sobą kompilację wielu reżyserskich pomysłów oraz swoich indywidualnych przemyśleń nad rolą. Szczególnie interesujące jest to w największym przeboju operowym wszechczasów, jakim jest CARMEN. Jako odbiorca pragnę podkreślić, że złe nawyki słuchowe wzmacniane są przez wspaniałe same w sobie, niezliczone opracowania tego operowego hitu. Do najbardziej rozpowszechnionych należy tu znakomita fortepianowa parafraza Horowitza. Dlatego od czasu do czasu warto przeżyć wzorcowe wykonania. Do takich na pewno należało omawiane wykonanie w Operze Śląskiej w Bytomiu w wykonaniu Edyty Kulczak.

          Nowojorska gwiazda stworzyła psychologiczny i wielobarwny portret hiszpańskiej cyganki. Jej kreację wokalno – aktorską z powodzeniem można przyrównać do słynnej arii Księcia z opery Rigoletto (Kobieta zmienna jest). Przede wszystkim imponowała szczerością wypowiedzi artystycznej. W każdej wokalnej i aktorskiej sytuacji scenicznej była wiarygodna i nieprawdopodobnie prawdziwa! Zmienność wyrazistego charakteru nadobnej, aczkolwiek zadziornej robotnicy fabryki cygar polegała na ruchu scenicznym świetnie zespolonym ze znaczeniową wartością śpiewanego słowa spójnie i elegancko wtopionym w atmosferę muzycznych nastrojów. Rozkołysanym krokiem i precyzją intonacyjną wabiła podczas słynnej habanery L’amour est un oiseau rebelle. Z drwiną, przekornie reagowała na powagę oficera Zunigi w  Tra la la... coupe – moi brûle – moi. Namiętną chromatyczną frazą zaśpiewała Seguidillę Près des rempares de Séville. W II akcie lirycznie zakończoną frazą oznajmia, że jest zakochana ale po zmysłowym tańcu przy suchym akompaniamencie kastanietów wpadła w tętniący gniew, gdy Don José oznajmił, że chce wracać do koszar. W duecie z nim ujawniła prawdziwą furię w scenie  Au quartier! pour l’appel!  Zaczynając od najniższych dźwięków skali głosu, wstrząsała w brawurowo zaśpiewanej, pełniej tragizmu arii En vain pour éviter... Swe przerażenie zbliżającą się śmiercią pokazała w powtarzanej frazie melodii coraz mocniej od c, od des, es aż do f. W ostatnim akcie nie zaskoczona obecnością odrzuconego kochanka drwiąc z jego uczuć rzuciła zaręczynowy pierścionek Cette bague autrefois tu me l’avais donnée, Tiens - wybiera wolność, w efekcie śmierć. Wzruszająca kreacja! Bilety na Carmen z udziałem zostały wysprzedane kilka tygodni wcześniej. Na widowni obecni byli prof. Krystyna Szostek - Radkowa i wielu innych gości zarówno z kraju jak i z zagranicy. Gdy zapadła kurtyna owacjom nie było końca. Soliści, chór, balet, dyrygent i wszyscy zakulisowi asysytenci (niewidzialni dla publiczności ale nieodzowni dla powodzenia spektaklu) którzy z oddaniem towarzyszyli Carmen – Edycie Kulczak mogli być dumni z powodzenia spektaklu.

    Edyta Kulczak po premierze Carmen.  Zdjęcie Lech Sikora

          Niżej podpisany kompozytor, wcześniej był związany z chórem Opery Śląskiej. Mianowicie 12 września 2008 roku na Jasnej Górze odbył się uroczysty koncert z okazji 325 Rocznicy Odsieczy Wiedeńskiej. W programie tego międzynarodowego koncertu zatytułowanego Venimus, Vidimus, Deus  vicit, znalazły się premierowe wykonania kompozycji dwóch kompozytorów (Henryk Botor, Jarosław Gołembiowski) wywodzących się z południowej Polski ale związanych ze szkołą muzyczną w Bielsku - Białej. Jednym z nich była Gloria Op. 95 na chór a capella, Jarosława Gołembiowskiego zadedykowana Papieżowi Janowi Pawle II. Chór Opery Bytomskiej wykonał tę kompozycję perfekcyjnie. Ostatnie wysokie c3 –chóru wstrzymało oddech nie tylko wykonawcom ale i słuchaczom. W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować również za ten koncert. Mam nadzieję że polsko - amerykańska współpraca, wymiana artystów, będzie się rozwijać, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego jak również amerykańscy sponsorzy dostrzegą artystyczne walory takich przedsięwzięć pomijając tylko polityczne względy przy organizowaniu imprez kulturalnych i zapraszając do współudziału niewielką grupę artystów o sztandarowych nazwiskach. Niezmiernie wielką krzywdę wyrządzają ci agenci, którzy proponują artystom polskim tournee z programem Chopina, Czajkowskiego i Beethovena. Dlatego serdecznie dziękujemy Wilfriedowi Górnemu za innowacje programowo - artystyczne.

          Na zakończenie nasuwa się nieunikniona konkluzja: gdyby artyści emigracyjni mogli częciej występować w Polsce to przynosłoby  to obustronny zaszczyt. Gdyby w oficjalnych koncertach muzyki polskiej (np. Koncet Polski w Parku MIlenijnym w Chicago bez Eroiki Beethovena czy koncerty ku czci Papieza bez Requiem Mozarta i Ave Maria Schuberta) zaistnieli współcześni nam kompozytorzy polscy, każdej generacji, to Polska odzyskałaby swój prestiż i odrębność wśród narodów świata. Pamietajmy, że muzyka nie tylko łagodzi obyczaje ale łączy i jednoczy wszystkich ludzi wrażliwych na jej piękno.

Dr Jarosław Gołembiowski
Zurich, Szwajcaria
5 czerwca 2013

Płyta z kompletem dzieł fortepianowych Marii Szymanowskiej.
W Polsce osiągalna pod linkiem: http://www.acteprealable.com/albums/new_ap0281-83.html

Carmen w Operze Śląskiej z udziałem Edyty Kulczak - solistki Metropolitan Opera
from Kulturalny Śląsk Kulturalny Śląsk’s Videos on Vimeo
vimeo.com
 

Back