Events

Obchody 150 tych urodzin Marcellny Sembrich Kochanskiej

 29 lipca 2008 jechałem na koncert do  Bolton Landing, które położone jest nad jeziorem Jerzego (Lake George)  w stanie Nowy York.

Po dwudniowej jeździe samochodem, znalazłem się nad malowniczym jeziorem. Podobnie, jak nad Jeziorem Żywieckim, ulokowanych jest tu wiele uzdrowiskowo - turystycznych miejscowości. Naokolo góry, a nad brzegiem jeziora hotele, motele, letnie domki, plaże publiczne i prywatne.  Poczulem się, jak w domu i zaczałem szukać innych związków z Polską i z Beskidami. Wkrótce z pomocą odkrywania śladów polskości przyszedł dyrektor artystyczny Muzeum Marceliny Sembrich - Richard Wargo.  Już w pierwszym dniu aklimatyzacji zaprosił mnie do tutejszej polskiej restauracji na tradycyny „polski talerz“.  Tu, na każdym stoliku można bylo znaleźć program wydarzeń kulturalnych całego okręgu Lake George. Festiwal zorganizowany z okazji obchodów 150 tych urodzin Marcellny Sembrich zajmowal oczywiście naczelne miejsce. Moja obecność na festiwalu była w potrójnej roli-kompozytora, akompaniatora i dyryktora muzycznego Konkursu Wokalnego Marcellny Sembrich-Kochanskiej organizowanego przez Radę Polskiej Kultury w Stanach Zjednoczonych (ACPC-American Council for Polish Culture).

Po zwiedzeniu muzeum i spacerze, z niecierpliwością oczekiwałem spotkania z autorką książki o naszej słynnej rodaczce dr hab. Malgorzatą Komorowską. Książka ukazała się w niewielkim nakladzie i tylko w jezyku polskim. W czasie mojego pobytu przeczytałem tylko kilka rozdzialów, ale z niecierpliwosią czekam na nabycie tego białego kruka czytelniczego.

Tymczasem zmęczony podróżą i ciagłym brakiem nut do pieśni, które mialem akompaniować, czułem się podenerwowany. Dzień przed koncertem przybyli soliści: mezzosopran Justyna di Biaggio i bas-baryton Valerian Ruminski. Pierwsza próba przed koncertem, pierwsze czytanie nieczytelnych nut, odbitki bez kluczy i bez znaków przykluczowych. Mój niedawny krótki pobyt w Polsce też dowiódł po raz kolejny, że najtrudniej jest propagować muzykę polską. Ale jeżeli nigdzie nie można nabyć nut do slynnej ari Skołuby…

Na razie wydaje pieniądze na lepsze okulary, aby odczytać nieczytelne odbitki. Na szczeście pieśni Moniuszki są dostępne, choć po horendalnie wysokich cenach. Pieśni te, niestety są wydane w taki sposób, że kartki trzeba przewracać w najbardziej nieadekwatnych miejscach, po to tylko ,aby dokonczyć dwie linijki. Niemniej jednak ta polska muzyka zaniosła mnie na drugą półkule. 

W nastepnym dniu Koncert Polskich Arii i Pieśni postawił „moich“ solistów, Justynę di Biaggio i Valeriana Ruminskiego w stan lekkiej euforii.  Występowaliśmy w studio najsłyniejszej  polskiej gwiazdy operowej, z akompaniamentem na fortepianie Steinwaya z 1905 roku, na którym grał Jan Ignacy Paderewski. Szczególnie podczas arii Skołuby, duchy wielkich polskich artystów krążyły wokół nas. Komentarze wykonawców pomogły publiczności zrozumieć cierpiania bohaterów librett i tęsknotę za ukochanym w pieśniach polskich kompozytorów. Pokoncertowe spotkania z artystami w czasie festiwalu były miłą formą wymiany komentarzy i poznania potrzeb słuchaczy.

Foto: Studio Marceliny Sembrich Kochańskiej w Bolton Landing, NY Justyna Di Biaggio z autorem tekstu

Po krótkim odpoczynku i kolejnych dwóch  dniach jazdy samochodem dojechałem do  miejscowości Colonial Williamsburg w stanie Virginia. Tu właśnie odbywała się 60- ta Konferencja Amerykańskiej Rady Kultury  Polskiej (ACPC-American Council for Polish Culture)). Obchody 400 lecia przybycia pierwszych osadników, w tym także  polskich osadników, do Jamestown były jednym z powodów zorganizowania konferencji ACPC w tym historycznym zakątku Ameryki. Uczestnicy mogli rozmawiać językiem angielskim i polskim z 1700 roku. Jednym z ciekawszych wydarzeń konferencji była projekcja najbardziej kompletnego filmu o generale Kazimierzu Pułaskim Jolanty Chojeckiej. Moim zadaniem było przygotowanie koncertu uświetniającego rok Marceliny Sembrich. Jak się jadnak okazalo pierwsi osadnicy nie przywieżli ze sobą fortepianu. Pierwsi osadnicy śpiewali angielskie pieśń biesiadne. Jedną z takich pieśni póżniej  przerobiono na hymn Ameryki. W Jamestown jednak czas się zatrzymał i śpiewaliśmy oryginalną wersje. Poszukiwania fortepianu, krzesła, światła i innych koncertowych rekwizytów, w tym zabytkowym miejscu uwieńczone zostały kolejnym zwyciestwem. Koncert arii i pieśni śpiewanych przez Marceline Sembrich-Kochanską nie został odwołany. Pedaly fortepianu stroiciel przykleił dzień przed koncertem i dla bezpieczeństwa podpierała je ksiąźka telefoniczna stanu Virginia. Ponieważ klawisze i tak grały tylko staccato, najlepiej wypadły utwory z akompaniamentem alla gittarra.
Podobnie jak w Bolton Landing, solistką byla tu Justyna di Biaggio. Podobnie też, jak kilka dni wcześniej Justyna Di Biaggio zaśpiewała moje Zdrowaś Mario Op. 61., które na tym koncercie zadedykowałem mojej śp. Mamie. Wykonałem też kilka innych swoich utworów, aby rozsławic kompozytora z Bielska–Bialej. Oto krótki komentarz Jo Louise Winters. z koncertu w oryginalnej wersji jezykowej z czasopisma Polish Heritage.

Foto: Jaroslaw Golembiowski, Justyna Di Biaggio w Williamsburgu

A concert, commemorating the 150th Anniversary of the birth of Marcella Kochanska Sembrich, featured mezzo-soprano Justyna Di Biaggio, who won ACPC’s Sembrich Vocal Competition last year, accompanied by ACPC’s Music Chairman Jaroslaw Golembiowski.  What a spellbinding concert!  Ms. Di Biaggio’s singing enthralled the audience with varied and delightful presentations from the works of Chopin, Mozart, Moniuszko and G. Bizet.  Among the favorites was Bizet’s Sequidilla from Carmen as Justyna’s eloquently vibrant voice and her flirtatious presentation beguiled the rapt listeners, firing their imaginations to seeing Justyna at a full production of the Carmen opera itself.  In contrast, her presentations of Moniuszko’s tranquil Kotek andPiesn Wieczorna were conveyed in lilting and softly caressing tones.
Ms. Di Biaggio’s performance was enriched by the performance of Mr. Golembiowski at the piano.  There was truly a dynamic interaction of the vocal and piano renditions, with many in the audience expressing the view that this concert was among the very best in our Sembrich series.  Additionally, Mr. Golembiowski offered piano presentations of his compositions,  Zdrowas Mario Op.61, Eight O’clock, Nine O’clock, and Menuet at Ten O’clock from Op 113.  His masterful performance seized the audience’s rapt attention and won energetic and prolonged applause to demonstrate the listener’s appreciation for his enormous talents.  The stirring concert closed as the audience rose simultaneously rendering thunderous applause for an outstanding performance by both artists.

Jaroslaw Golembiowski